YouTube

Wolontariat

„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.”
Jan Paweł II

Wolontariat w Promyczku to nie lada wyzwanie, ale też - dla wielu - jedna z najwspanialszych przygód w życiu!

Przede wszystkim wolontariat to pomoc dzieciom - w nauce, odrabianiu lekcji, wypełnianiu obowiązków oraz wspólna radosna zabawa, która sprawia przyjmność zarówno naszym wychowankom jak i wolontariuszom.

Nie potrzeba wiele, by zostać wolontariuszem - wystarczy chcieć, przyjść, poświęcić trochę swojego czasu. Dobro, które ofiarujemy innym zawsze do nas wraca.

Już wkróce nasi wolontariusze podzielą się tutaj swoimi doświadczeniami...

 

Justyna:

"Życie cudem jest"... :)
Kiedy pewnego jesiennego dnia pierwszy raz spotkałam Dzieci z Promyczka i Bazy
(właśnie na jednej z akcji projektu "Życie cudem jest"),
nie miałam pojęcia, że i moje własne życie stanie się takim małym cudem :)
Wolontariat w Świetlicy i Bazie jest dla mnie ogromną radością i ciągłą walką ze swoimi słabościami, uczy mnie wrażliwości i odpowiedzialności. Ciężko tu popaść w bieg za codziennością, w egoizm i tego typu rzeczy.
Jest tu wiele barier, które chronią... :)
Dzieci dają niesamowitą siłę, uczą nas- dorosłych, prostoty, szczerości i zwyczajnej radości z tych najmniejszych rzeczy, które są wokół nas. Na miłość odpowiadają jeszcze większą miłością.
To chyba najpiękniejsza rzecz, której się od Nich uczę :)

Maciek:

Moja promyczkowa droga

"Kiedy sięgam pamięcią wstecz do mojego dzieciństwa widzę przede wszystkim miłość i bezpieczeństwo. Dom rodzinny był tym miejscem, w którym mogłem zawsze liczyć na akceptację, możliwość rozwoju, a w razie potrzeby- schronienie. Każdy człowiek powinien taką bezpieczną przystań mieć zapewnioną. Patrząc na zatrważające statystyki mówiące o ilości: rozbitych małżeństw, patologii występujących we współczesnych rodzinach czy też o zwyczajnym ubóstwie panującym w coraz większej rzeszy polskich rodzin lub problemach w relacji rodzinnej, myślę sobie, że mam nieziemskie szczęście, iż dane mi było wychowywać się w mojej rodzinie.

Jak znalazłem się w Promyczku?

Listopad. Na ostatnim semestrze studiów nie miałem dużej ilości zajęć. Skupić się musiałem głównie na pisaniu mojej pracy dyplomowej. Sam więc decydowałem o rozłożeniu czasu na dany dzień. Pojawiło się pragnienie zrealizowania noworocznego postanowienia- wejścia w wolontariat.

Nie chciałem ograniczać się jedynie do realizowania słusznej idei. Oczekiwałem, że ten wolontariat stanie się moją nową pasją. Tak też stało się w Promyczku.

Znalezienie funpage’a na facebook’u oraz wysłuchanie kilku opinii na temat świetlicy spowodowało, że już kilka dni później przyszedłem na pierwsze zajęcia. Jak było? Z początku bardzo niepewnie. Obawiałem się przede wszystkim tego, że dzieci nie będą na mnie otwarte. Nic bardziej mylnego! Na mój promyczkowy debiut przypadło odrabianie lekcji z Nikolą. Nie dość, że z komunikacją nie było problemów, to jeszcze udało mi się pomóc tej dziewczynce odrobić zadanie domowe z języka angielskiego. Mój pierwszy sukces tego dnia był dodatkowo motywujący do ponownego przybycia do świetlicy. I tak zacząłem działać w niej regularnie, aż do chwili obecnej.

Szybko uświadomiłem sobie, że bycie wolontariuszem to nie tylko pomoc w odrabianiu lekcji. Gdy tłumaczysz coś dzieciakom one zaczynają postrzegać Cię jako kogoś mądrego. Mimo że tego zwykle nie przyznają. Ulepsza się Twój system wartości. Przede wszystkim konsekwencja, zdecydowanie, stanowczość czy umiejętność szybkiego reagowania w poszczególnych sytuacjach związanych z dziećmi, odróżnianie dobra od zła. Oczywiście, część z tych cech możesz mieć przed przybyciem do świetlicy. Jednak w pracy z dziećmi stają się one bardziej wyraziste. Przenoszą się one również poza mury Promyczka. Starałem się pamiętać o tym, by nie dopuszczać się hipokryzji. Przykład- jeżeli podczas zajęć mówię dzieciakom, że palenie papierosów jest beznadziejne i słabe, to sam nie praktykuję palenia. Takie odruchy wychodziły ze mnie same. Będąc na imprezie urodzinowej mojego kolegi o wiele łatwiej było mi ustalić jaką ilość alkoholu mam spożyć, żeby nie przekroczyło to granicy „dobrego smaku”. Dzieciaki stały się głosem mojego sumienia. Podobnych sytuacji było więcej. Promyczek zmienił moje życie na bardziej wartościowe.

Idąc na pierwsze zajęcia myślałem sobie, że dam komuś coś od siebie. Wielkie było moje zaskoczenie, gdy uświadomiłem sobie jak wiele korzyści uzyskałem działając w świetlicy. Oprócz wspomnianych w poprzednim akapicie wartości, stałem się bardziej pewny siebie, doceniłem piękno życia, a na dodatek poznałem moją obecną sympatię"

 

 

Jeśli chcesz zostać wolowntariuszem:

  • napisz: promyczek@razem.szczecin.pl
  • zadzwoń: 501 629 700 ( Basia - kierownik świetlicy)
  • po prostu przyjdź - ul. Obrońców Stalingradu 17 (na domofonie: PROMYCZEK),  od poniedziałku do piątku od 14:00 do 18:00 ( z wyjątkiem dni wolnych od zajęć w szkole)